Magdalena Tokaj, Kornblit & Partners: Porozmawiajmy o wymyślaniu męskości na nowo. Skoro każda generacja musi negocjować z zastaną rzeczywistością, to na jakim etapie redefinicji wzorców męskości, czy ról płciowych dziś jesteśmy?
Profesor Wojciech Śmieja: Podstawą teoretyczną jest tu koncepcja socjologiczna Raewyn Connell. Australijska badaczka twierdzi, że w kulturze Zachodu nigdy nie było jednej pojedynczej męskości. To zachęca do myślenia o tym, jak różne modele w różnych porządkach hierarchicznych ze sobą konkurują na polu płci. Są oczywiście tak zwane męskości hegemoniczne, czyli takie, które z racji różnych kapitałów: społecznego, kulturowego czy ekonomicznego podporządkowują sobie innych graczy, innych mężczyzn, kobiety.
Dziś nie chodzi o kryzys męskości. To jest polikryzys. To wyczerpanie całkowicie wzorców, np. religii, to dojście do końca pewnych form ekonomicznych. Do tego wyczerpuje się model opisu porządku płci binarnej, ponieważ płeć okazuje się pewnym spektrum. I my w tej wielowarstwowości sytuujemy się w różnych punktach. To jest pewnego rodzaju novum, z którym sobie nie radzimy jako społeczeństwa wytresowane do kultury binarnej, która dawała naturalną przewagę mężczyznom.
Mężczyźni typu Donalda Trumpa czy Władimira Putina mówią bardzo mocno o tym samym: trzeba powrócić do porządku binarnego i do męskiego przywileju.
To rodzi walkę tego starego, tradycyjnego porządku z nowym opisem. Mężczyźni typu Donalda Trumpa czy Władimira Putina mówią bardzo mocno o tym samym: trzeba powrócić do porządku binarnego i do męskiego przywileju. Bo mężczyznom, zwłaszcza tym, którzy tracą zasoby materialne, populizmy oferują nagrodę pocieszenia w postaci swego rodzaju dywidendy płci, obiecując dominację nad kobietami i „innymi”. Zresztą model binarny też nie jest modelem odwiecznym. On tak naprawdę został opisany dopiero w XVII-XVIII wieku. Więc jeśli mówimy dziś o kryzysie, to raczej mówiłbym o kryzysie epistemicznym.
MT: Część młodego pokolenia też mówi dziś o powrocie do „tradycyjnych ról”. To reakcja obronna na niepewność związaną z tym kryzysem opisu świata?
Prof. Wojciech Śmieja: Młodzi ludzie dostrzegają, że system się wyczerpał, tak jak wyczerpują się ich możliwości awansu. Młodzi ludzie generalnie mogą mieć problem z reprodukowaniem pozycji społecznej i materialnej swoich rodziców. I te momenty wyczerpania, momenty kryzysu opisywałem w książce „Po męstwie”: wielki kryzys w międzywojniu, wyczerpanie się PRL-u i wyczerpanie się tego impetu transformacyjnego – one wszystkie miały dla wyobrażeń męskości fundamentalne znaczenie. Te różne systemy dawały mężczyznom jakąś obietnicę, przynajmniej obietnicę reprodukcji pozycji społecznej ojca. Gdy to nie zadziała szukamy zmiany. Po Wielkim Kryzysie do Polski wprowadził się faszyzm. Dziś młodzi ludzie widzą, że te najlepsze pozycje są już pozajmowane. Okupujemy je my, nasze pokolenie, ich rodzice. W konsekwencji szukają innych rozwiązań. Mają je na wyciągnięcie ręki na X ale i na TikToku, mogą tam nasiąkać konserwatywnymi treściami, mogą zacząć widzieć sens w podważaniu ładu równościowego, mogą się radykalizować. Kobietom obiecują one ochronę i bezpieczeństwo, mężczyznom dominację i rywalizację.
Na X i na TikToku mogą nasiąkać konserwatywnymi treściami, mogą zacząć widzieć sens w podważaniu ładu równościowego, mogą się radykalizować. Kobietom obiecują one ochronę i bezpieczeństwo, mężczyznom dominację i rywalizację.
Wracając do mężczyzn – gdy mają utrudnione możliwości ekspresji, ale też ograniczone możliwości budowania społecznej pozycji to znajdują słabszego, od którego mogą się odbić. Tu w pozycji słabszego mogą być kobiety. Ale może też to być demokracja przedstawiana jako system nużących negocjacji, pętanie indywidualnej wolności, wymóg przestrzegania umowy społecznej.
MT: Buduje się macho alfa wersję siebie, żeby ukryć słabość? Czy tak możemy rozumieć właśnie ten paradoks „silny patriarchat słabych mężczyzn”?
Prof. Wojciech Śmieja: Męskość jest w ogóle performansem społecznym. Wypadkową bardzo wielu praktyk, od ubioru do diety, które wytwarzają dystynkcję. Ta konfiguracja jest nakierowana w większości na dwie grupy odbiorców: kobiety – bo są partnerkami seksualnymi, emocjonalnymi etc., oraz w stronę innych mężczyzn. O tym, że jesteśmy mężczyznami upewnia nas w pierwszej kolejności i w najważniejszym wymiarze opinia innych mężczyzn. Antropolodzy dowodzą, że męskość w znacznie większym stopniu niż kobiecość jest zależna od skuteczności tego społecznego przedstawienia. I ten performans zakładał pewną powściągliwość, konserwatyzm. Dlatego mężczyźni mogą być mniej skłonni do elastyczności, do zmiany. W końcu byliśmy od wieków uczeni tego, że to okoliczności mają się dostosowywać do nas a nie my do nich. Ale takie społeczne założenie, że my musimy grać w tę grę, bo jeżeli nie zagramy, to stracimy swoją pozycję też jest bardzo tłamszące.
To właśnie kobiety pomagają nam dziś ściągnąć z siebie to ograniczenie. Mówią „bądźcie bardziej dostępni emocjonalnie”, „bądźcie bardziej opiekuńczy i rodzicielscy”. Część z nas w to wchodzi, przyjmuje z ulgą. Że mogę mieć wrażliwość, która nie umniejsza mojej męskości i waleczności.
MT: Tego „tradycyjnego performansu” nadal jest dużo w biznesie, nauce, polityce. I to mężczyźni nadal mężczyźni zajmują większość miejsc decyzyjnych. Jednocześnie rzadko wspierają zmiany na rzecz równości. Z czego wynika ta niechęć do „robienia miejsca na ławce”?
Prof. Wojciech Śmieja: Nawet kurs historii jest tak skonstruowany, że to mężczyźni ją tworzą. Aleksander Wielki, Napoleon Bonaparte, Józef Piłsudski, Fryderyk Chopin: tworzą sztukę, tworzą historię, tworzą świat cywilizacji. Wznosi się im pomniki.
Pomyślałem teraz o World Value Survey – wyniki badania sytuują społeczeństwa na osi od konserwatywnych do progresywnych, od innowacyjnych do zachowawczych, od lękowych do nastawionych na eksperymentowanie, wspólnotowych i indywidualistycznych itd. Wspólnotowość często koreluje z lękiem i z zachowawczością. Tworzymy stado, żeby czuć się bezpieczniej. Polacy, społeczeństwo żyjące w Traumalandzie – jak to nazwał Michał Bilewicz – to jest społeczeństwo zachowawcze, bardzo lękowe i bardzo wspólnotowe. Stąd w Polsce w ogóle wszelka zmiana, wszelka progresja jest bardzo trudna. Myślę, że mężczyźni są bardziej lękowi niż kobiety. Są bardziej podatni na coś co nazywamy za Baumanem retrotopią, odwróconą utopią. Utopia była czymś, do czego dążyliśmy. Utopie się skończyły. Nie działają. A skoro nie ma utopii, a w ludziach pozostało jej pragnienie? Skoro nie ma przyszłości, to jest jakaś przeszłość. Witamy w retrotopii – teraz dla mężczyzn przeszłość jest atrakcyjniejsza.
Skoro nie ma utopii, a w ludziach pozostało jej pragnienie? Skoro nie ma przyszłości, to jest jakaś przeszłość. Witamy w retrotopii – teraz dla mężczyzn przeszłość jest atrakcyjniejsza.
Kobiety są być może mniej skłonne do retrotopii. Polska chłopka z lat 30-tych nie ma nic wspólnego z amerykańską tradwife z lat 50-tych. Ta polska tradwife jest spracowana powyżej wszelkich możliwości, rodziła dwanaścioro dzieci z których sześcioro zmarło, obrządza krowę, świnię, kury, gęsi i jeszcze chłopa. Wie, że powrót do przeszłości to nic dobrego. Kobiety mają opowieść emancypacyjną, mężczyźni nie. Była taka książka z lat 70-tych „Współczesny mężczyzna jako mąż i ojciec”.
MT: Na co się wtedy skarżyli mężczyźni?
Prof. Wojciech Śmieja: Na to, że ich władza rodzicielska, ich władza patriarchalna nad żonami osłabła, że ich pozycja jest słabsza, że dzieciaki z nimi dyskutują. A ich ojciec to miał twardą rękę i wszystkiego pilnował. Ciągle jest im opowiadana opowieść o jakiejś stracie, o utracie czegoś.
MT: A w dyskusjach przewija się teza, że emancypacja kobiet odbywa się kosztem mężczyzn, jako przejaw odwróconej dyskryminacji.
Prof. Wojciech Śmieja: Ta narracja o dyskryminacji mężczyzn jest w hossie. Jest nośna, bo odpowiada na pewną społeczną potrzebę. Trudno natomiast odmówić racji samemu nazwaniu problemu. Mężczyźni, chłopcy, młodzi faceci mają ogromny problem. I on nie był dostrzegany, albo był ignorowany. Zostawiliśmy ich samym sobie. Natomiast to, co ja w tego rodzaju dyskusjach uważam za nadużycie, to jest moment, w którym przekierowuje się ten problem w działania przeciw kobietom i traktuje się emancypację kobiet jako zagrożenie.
Narracja o dyskryminacji mężczyzn jest w hossie. Jest nośna, bo odpowiada na pewną społeczną potrzebę.
Podstawą jest edukacja. Szkoła każe nam się uczyć kto wygrał pod Montfaucon, a niekoniecznie jak rozmawiać z drugą osobą, do tego jeszcze odmiennej płci. W szkołach są bardzo fajne warsztaty z symulatorów starości, które pokazują dzieciakom perspektywę starszej osoby. Dlaczego więc nie ma zajęć, które zachęcą chłopców do wcielenie się na chwilę w rolę dziewczynki i na odwrót. Państwo jako organ socjalizacji i jego instytucje, jak szkoła mają tu dużo do zrobienia.
MT: Co powinni zrozumieć mężczyźni o sobie samych?
Prof. Wojciech Śmieja: Nie będę tu przybierał pozycji mentora. Zamiast tego mogę powiedzieć, co ja sobie z tego wszystkiego wziąłem po napisaniu książki o męskości, z całej mojej pracy. Trochę samemu sobie napisałem tę książkę. Żeby zrozumieć siebie. Zrozumieć swoją pozycję społeczną i genderową. Umocniła mnie w tym, że bycie mężczyzną po pierwsze jest skomplikowane. Po drugie, te wszystkie wtłaczane nam modele, opowieści, wyobrażenia do których mamy rzekomo aspirować – jeśli nie potrafimy się od nic zdystansować, podchodzić nawet trochę ironicznie, to nam to na koniec przyniesie więcej szkody niż pożytku. Bo każdy porządek polityczny, ekonomiczny, medialny, technologiczny próbuje nas ukształtować na swój obraz i podobieństwo.
Do tego mamy makroczynniki czy makroprocesy, które wkrótce mogą nam tę opowieść o męskości całkowicie odświeżyć. Jeśli rozwój AI faktycznie będzie skutkował zanikiem klasy średniej, to będzie rewolucyjna zmiana, która powoduje całkowite przeformułowanie porządku genderowego. Drugim potencjalnym czynnikiem jest wojna. Są też rzeczy niezaprzeczalne, jak kryzys demograficzny, który też będzie miał wpływ na rozumienie męskości. Jak na przykład starość czy starzenie się społeczeństw będzie wpływało na definiowanie męskości? Na samotność, na seksualność, na relacje z innymi czy na ich brak.
Jeżeli miałbym powiedzieć jakąś receptę, to pielęgnuj swoje „ja”, które nie jest formowane z zewnątrz, tylko to które płynie z ciebie. Pielęgnuj człowieczeństwo, a niekoniecznie hipertrofię męskości.
Wojciech Śmieja
Profesor Uniwersytetu Śląskiego, literaturoznawca, autor książki Po męstwie, która otrzymała Śląską Nagrodę Literacką Honoris Krauza oraz nominację do Nagrody im. Marcina Króla. Jego zainteresowania badawcze obejmują zakres studiów gender i queer oraz krytycznych studiów nad mężczyznami i męskościami – sposobów kulturowego kształtowania norm męskości. Autor monografii autorskich, reportaży, artykułów oraz esejów w czasopismach naukowych i pracach zbiorowych. Jako visiting scholar studiował w Center for the Study of Men and Masculinities pod opieką profesora Michaela Kimmela (Nowy Jork, USA).
Kornblit Talks
Kornblit Talks to autorski cykl rozmów z liderkami i liderami opinii. Prezentujemy w nim zagadnienia dotyczące przywództwa i zarządzania talentami.
Zobacz więcej w sekcji Kornblit Talks.
Jesteśmy firmą executive search specjalizującą się w rekrutacjach na kluczowe stanowiska managerskie i eksperckie. Od dwudziestu pięciu lat pomagamy firmom w realizacji złożonych i niestandardowych projektów rekrutacyjnych.
Uważnie obserwujemy rynek pracy, analizujemy trendy demograficzne i społeczne. Dzięki temu skutecznie rekrutujemy i rekomendujemy naszym klientom najlepiej dobranych kandydatów i kandydatki.
